Norwegian Wood to książka Haruki Murakamiego, a jednocześnie tytuł kawałka The Beatles. Kiedyś coś o niej słyszałem w TV, potem przypomniała mi o niej Witch ( dzięki Witch! ) na plfoto.com (portal dla miłośników foto). Chcąc nie chcąc byłem niedawno w Poznaniu i tam w księgarni w rynku wypatrzyłem wyprzedaż za 15 zł. Czyli trafiony zatopiony :) Zgodnie z oczekiwaniami ujęła mnie pierwszymi stronami, a konkretnie krótkim opisem letniego deszczu. Tak jak tytułowa piosenka uderzyła wspomnieniami młodości bohatera, tak ten opis przypomniał mi moją młodość gdy dniami, czasami tygodniami mieszkałem w górach często śpiąc po gołym niebem. Pierwsza kobieta... pierwsza śmierć kolegi... jak u Murakamiego. Znajomy spalił się na słupie wysokiego napięcia. Z tamtym okresem kojarzy mi się kawałek Sinead O`Connor Nothing Compares 2U. Oj działo się wiele, może kiedyś coś napiszę, ale faktem jest że jeden kolo napisał o tym książkę, tytułu nie podam, muszę najpierw sam przeczytać :) W Norwegian przyjaźń, miłość, śmierć, sex jest właściwie ze sobą w pewien sposób powiązane. Zazdroszczę im podejścia do niektórych spraw, a konkretnie przyjaźni damsko męskiej i wynikającego z niej seksu. Mimo, ze miałem kiedyś przyjaciółkę, dziewczynę trochę starszą ode mnie to jednak nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem.. Wiele wspomnień wzbudziła ta książka, sentymentalnych, słonecznych i beztroskich jak również smutnych. Lubię książki które zostają w człowieku i stają się z czasem jego wewnętrzną częścią. Jako, że są tam przypadki samobójstw to niestety ma to również odniesienie do mojego wcześniejszego (pisałem o tym kumplu wyżej) jak i już dorosłego życia... niedawno dowiedziałem się, że znajomy z którym nie miałem kontaktu od dawna, skoczył... wcześniej zdiagnozowano schizofrenie, nie chciał się leczyć. Inną znajomą wyłowiono z rzeki....miała problemy psychiczne. Nie będą pisał o wszystkich kumplach których straciłem w górach, ani o tych ludziach co dzielnie walczyli z chorobą, ale była od nich silniejsza.. Za dużo tego, za dużo śmierci dookoła..
Mam jeszcze jedną wspólną cechę z Murakamim: biegamy, więc następnym moim priorytetem jest "O czym mówię, gdy mówię o bieganiu". Na dole kawałek Norwegian w wykonaniu Alanis Morissette, bardziej mi się podoba to wykonanie i lepiej pasuje do charakteru książki.
Pod wieczór wybiegłem. Rześkie powietrze, czyste niebo, poczułem siłę w udach, w uszach Jamal ten co wyżej. Wszystko odeszło w 5 sekund, a myślałem o tym od soboty i wymyśliłem prosto i wiarygodnie, że niby wypadek, ale odeszło.
Przy Sky Tower blondynka w czerwonej bluzce rzuciła spojrzenie, zaskoczyła mnie, oczy się spotkały zbyt długo, za długo. Doszedłem potem do wniosku, że oczekiwała pozdrowienia, biegacze często pozdrawiają się skinieniem głowy, słowem, machnięciem ręki. Zatrzymały mnie światła, pobiegła pod drzewami prostopadle do mojej trasy, przez sekundę rozważałem, czy za nią nie pobiec. Patrzyłem na jej zgrabne ciało jak oddala się..
Może spotkamy się na górce.. będzie okazja powiedzieć "Hej". Biegło mi się bardzo dobrze jak rzadko, wielu biegaczy o tej porze, kilku machnięciem reki przywitało się, można się poczuć jak w klubie lub tajnym stowarzyszeniu ;) Bardzo pozytywne, pozytywny kopniak :) Park Południowy, tyle samo biegaczy co spacerowiczów, kaczka wystawiła kuper ponad wodę szukając pod wodą żarełka. Rytm, dwa kroki wdech, trzy wydech, jest dobrze. Potem wiadukt na Krzyckiej i skrót wzdłuż torów wśród zieleni do Skarbowców. Bieg na górkę, jakaś dziewczynka na rowerze nie może podjechać, zsiada z roweru, jej chłopak coś do niej mówi, mijam ich.
Następny etap to Park Grabiszyński, skręciłem ciut wcześniej aby dobiec do rzeki, pocę się bardziej niż zwykle, może jestem chory? Wałami Ślęzy dobiegam do górki, z góry piękny zachód, dobre światło, zero mgiełki w powietrzu, kilka zakochanych par siedzi i obserwuje, myślę o A, dlaczego jestem tu sam, a nie z nią? Dlaczego gdy mamy tak mało czasu dla siebie, ona woli zając się czymś innym niż być razem ze mną? To nie pomaga. Spaceruję po szczycie aby rozkoszować się czerwonym słońcem i wracam. Pętla ponad 12km, dużo zieleni jak na tak duże miasto, w uszach Jamal, najlepszy rytm do biegania, ciepły i słoneczny. Blondynki nie było...